Pierwsza pomoc
Wczoraj przeżyłam pierwsze zachłyśnięcie się maleńkiej. Myślałam, że umrę ze strachu. Jednak nie mogłam się załamać, trzeba było działać. Pomogłam jej na tyle ile umaiłam, a wcale nikt mnie nie uczył pierwszej pomocy. Zadziałała intuicja i nie pomyliłam się. Małej cofnęło się to co zalegało w przełyku i uspokoiła się.
Pomogło mi też trochę to, że przed porodem trochę poczytałam o udzielaniu pomocy maluchowi. Gdyby nie to, że czytałam coś niecoś na ten temat byłabym zupełnie zielona i chyba naprawdę nie wiedziałabym jak pomóc córeczce. Tylko skąd ja maiłam się tego nauczyć jak w szpitalu nic nie mówią młodym mamą jak w takiej sytuacji działać, a do szkoły rodzenia nie chodziłam (nie było mnie stać).

